Przemierzam nieme korytarze,
które niczym labirynty wielkiej termitiery
plączą się na przemian z tym co było,
czego nie ma - a tym, co nam obiecano.
Korytarze pełne obrazów
zasłużonych dla tej i dla innej sprawy.
Widzę idiotów w niemym gąb rozdziawieniu
– głupotę pikowaną niczym buraki.
Cóż, pozostawię ich samych sobie.
Dla siebie wybiorę Herberta na dzień dobry,
Mrożka, na popołudniową sjestę.
A na dobranoc...
„Pamiętnik skończonego idioty”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz